Home, sweet home.


Wczoraj, dzięki Gosi, wylądowaliśmy w Grabówce pełnym dniem jeszcze. Wpadł Marecki, wieczorem na skuterku Natalia dobiła. Było bardzo gadatliwie i wesoło…

Dzisiaj Michał wykrył w ogrodzie barszcza i zaczął krucjatę, a jak deszcz się rozpadał, to zaczął rozgrzebywać rumosz komputerowy w Szeptach. Wykopaliśmy Beretowego Maca G3 i – za zgodą Bereta – ogłaszamy, że oddamy za przyzwoitego lapka pod Ubuntu. Lapków nigdy dosyć.

Ja rano zrobiłem prototyp pralki (beczka, masażer elektryczny i kosz z drutu). Działa. ale słabo. Będziemy poprawiać. A teraz się wypluskam i siadam do tekstów na konkurs „Lepsze pomysły na pomoc unijną” – nagrody w ojrosach – pójdą na dobry cel.

Nowa strona FLG – jak wyrobię zadania zarobkowe.🙂