Elektrownia Mark 1


Najpierw było Słońce. Potem przyjechał panel słoneczny. Potem spod sterty gratów wykopaliśmy nasze wspaniałe akumulatory. Panel ma nominalnie 230 W, co daje nam 20 amperów do dyspozycji. Teoretycznie możemy więc dopiąć do 100 amperogodzin i je ładować.Nasze akumulatory mają nominalnie po 75 Ah, ale nie wiadomo ile z tego zostało – pochodzą z recyklingu.

Dlatego wybrałem na razie trzy, z jednej serii i trzymające jednakowe napięcie. Spiąłem je równolegle aluminiowymi listwami (zobaczcie na zdjęciach proces produkcji!) i podpiąłem do kontrolera. Będziemy obserwować i badać pojemność.

Z tymi listwami aluminiowymi, to była heca. Ponieważ nie mamy grubego kabla, już miałem pociąć i złożyć w kilkoro przedłużacz sieciowy, gdy w oko wpadła mi puszka piwa. Zacząłem kombinować.

Według tabeli doboru kabli, należy zapewnić 1 mm kwadratowy przekroju aluminium na każde 3-4 ampery. Dobra, przyjmijmy 3. Czyli dla 20 amperów potrzebujemy z grubsza 7 mm kw.

Grubość ścianki puszki od piwa wynosi ok. 0,1 mm. Po odcięciu końców i rozpłaszczeniu przeciętej ścianki, mamy 120 mm do wykorzystania (krótszy bok, bo dłuższy musi sięgnąć od klemy do klemy). 120 * 0,1 = 12 mm kw. Czyli jesteśmy w bezpiecznej strefie.

Czym prędzej otworzyłem kolejne cztery puszki (aluminium musi być świeże, bo się utlenia!) i wziąłem sie do roboty…

Panel na razie leży w niezbyt korzystnym miejscu i na nieruchomych podstawach, ale to zmienimy w wersji 2 elektrowni. Mimo zachmurzonego nieba i niekorzystnej konfiguracji, panel dzielnie ładuje naszą baterię i w tej chwili zasila:

  • ładowarkę do netbooka
  • ładowarkę do Nokii
  • Router CDMA/WiFi
  • Lampkę LED z Ikei
  • Kinkiet halogenowy z Ikei.

Jak dorwiemy jeszcze jeden konwerter napiecia, to dołożymy reflektorek halogenowy 10W, drugą lampkę LED, i dwie kolejne ładowarki.

Na razie jest ok. Dalsze plany w następnym artykule.

This slideshow requires JavaScript.