Piątkowy masywny lans


Żywa reklama #FreeLabuWczoraj dzień był aktywny bardzo. Przed południem wyjazd ludźmi z Warszawskiej Kooperatywy Spożywczej na giełdę warzywną i zajęcia praktyczne z freegaństwa.

Po południu natomiast, ubrany w ideową („idee są kuloodporne”) kamizelkę #Freelabową, wyruszyłem na demonstrację w obronie Elby (kto nie wie, niech poczyta np. tu), uprawiać – jak to kolega H. określił – „brutalny product placement”. Co z tej brutalności wyniknie, zobaczymy, ale razem z Natalią mieliśmy dużo funu z uczestnictwa. Od czasów stanu wojennego to była moja pierwsza demonstracja, więc dreszcze mi chodziły po plecach, gdy przyglądałem się policji, która nie wyglądała zbyt przyjaźnie. Z drugiej strony czułem się bezpiecznie, widząc wielu ludzi z naszego pokolenia, rodziców z dziećmi, dziewczyny z pomalowanymi twarzami – widać było, że nikt nie planuje walczyć.

Najlepsza warszawska pozarządowa inicjatywa 2012 rokuByło hałaśliwie, kolorowo (no, głównie czerwień i czerń), emocjonalnie i trochę gniewnie. Niestety, obecny ustrój – a właściwie jego implementacja – nie przewiduje szacunku dla obywateli, którzy nawet publicznych pieniędzy nie chcą brać.

#FreeLab, oczywiście, był tu marginesem marginesu, ale poszło sporo ulotek, a parę miłych pań z aparatami porobiło naNasi potencjalni czytelnicym zdjęcia (i niektóre obiecały je przysłać). Oczywiście mili i profesjonalni panowie też nas fotografowali i filmowali, a jeden, ubrany cały w poduchy i skorupy, to nawet w notesie zapisał adres strony. Będziemy mieli wielu czytelników!

Ogólnie było fajnie, na luzie (mówię o sobie, bo im młodsi uczestnicy, tym bardziej serioznie podchodzili do tematu), i odlotowo. Mój technokratyczny móżdżek nie chciał jednak wziąć wolnego, więc z imprezy wróciłem z kilkoma ciekawymi pomysłami na rózne konstrukcje – ale to musi poczekać, aż #FreeLabowa infrastruktura okrzepnie.

Technologia bez kompromisów.Oprócz braci w rozumie (technologicznym) z Wrocławia, z którymi jesteśmy umówieni na pogaduchy w ten weekend, spotkaliśmy też bratnie dusze z Elby – jak widać nie tylko ja się zachwycam MadMaxem. Szacun! Zwłaszcza za łamacza blokady, któren jest konstrukcyjnie niezdolny skręcać – truly bezkompromisowa technologia.🙂

Po krótkim interludium w hackerspejsie – spędzonym na radosnej dyskusji o eugenice – wyruszyliśmy na znacznie grzeczniejszą imprezę. Pecha-Kucha (peczakcza), tym razem na Pradze zebrała całkiem inne towarzystwo. Moja prezentacja, jak słusznie stwierdziła Natalia, bardzo nierówna, zaowocowała Alternatywa na Peczakczy.trzema rozmowami z miłymi młodymi ludźmi. Był to dobry, czy słaby wynik? Ocenimy po efektach.

No, dosyć lansu. Dzisiaj czeka nasz fundraising w postaci wywiezienia na sprzedaż 60 kilo złomu, a poza tym rozmowa z ludźmi z Wrocławia, którzy chcą tam założyć hackerspace – Chwała im!

5 thoughts on “Piątkowy masywny lans

  1. Gratulacje. A co do fundraisingu – liczymy na to, bo te 60kg rur trochę nam zawadza w pomieszczeniu numer trzy🙂

  2. DŻJOŁ!
    BYŁEM NA PECZAKCZY. NAJLEPSZA PREZENTACJA, W SENSIE NAJBARDZIEJ ODJECHANA. ABSO’LUTNA ALTERNA’TY’WA’WA. TWORZENIE SPOŁECZEŃSTWA, Z BOKU WOBEC SYSTEMU – TO JEST TO! BĘDĘ NA MAJÓWCE ZE SKŁDEM! BĘDZIEMY I POMOŻEMY! NA WESOŁO! !INNE PO’ZIOMY! DINO_KOMETA; AaaaAJT!

    • Dzięki za dobre słowo.

      Przyjedź na majówkę, pomożesz przejść do konkretów.🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.